| copyrights Junior | junior.blogtrotter.com/foto



  



TnCh2-37-03

TnCh2-37-06

TnCh2-37-11

TnCh2-37-12

TnCh2-37-14

TnCh2-38-01

TnCh2-38-03

TnCh2-38-06

TnCh2-39-00

TnCh2-39-03

TnCh2-39-04

TnCh2-39-06

TnCh2-39-07

(19.02.2002) Myślałem, że już nic nie będzie w stanie mnie zaskoczyć po ubiegłorocznych trzech miesiącach spędzonych w Chinach. Jednak kolejny raz wspominam powiedzenie 'nigdy nie mów nigdy'... Tama na rzece Jangcy - następny mój cel, przeszedł wszelkie oczekiwania. Parę słów wprowadzenia. Jangcy ma 5000 km długości i pod tym względem plasuje się na 3. miejscu na Świecie (po Amazonce i Nilu). Tama na Jangcy to największy na świecie i najbardziej kontrowersyjny projekt budowlany. Mówiło się o nim już od dawna. Przeważnie a propos powodzi. W ubiegłym wieku właśnie przez powodzie i właśnie przez Jangcy zginęło 300000 osób. Tama Trzech Przełomów (to oficjalna nazwa) ma tez dostarczyć czystej i taniej energii środkowym Chinom (da tyle mocy ile 18 elektrowni atomowych).Dodatkowo zwiększy się żeglowność rzeki. Prace budowlane ruszyły w 1996r i maja potrwać do 2008. Od początku ruszenia projektu dodatkowa zaleta tamy to fakt, że nakręca przemysł turystyczny, przynosząc miliardowe dochody Chinom. I ja dorzuciłem parę groszy... Jedziemy minibusem idealnie gładką drogą wśród wysokich gór. Nie, nie serpentynami. Prościutka autostrada. Długość: 27 km, z czego 2/3 to tunele i mosty... - informuje mnie siedząca obok Lucy - Chinka z bardzo dobrym angielskim. Pracuje w Oficjalnym Międzynarodowym Biurze Podroży Trzech Przełomów. Jedynym oficjalnym - korzystając z ich usług będę mógł wjechać na tereny budowy, gdzie inne biura podróży mogą jedynie pomarzyć... Biznez iz biznez... Wjeżdżamy w kolejny tunel. Cała ta droga i plac budowy powstały w niespełna 2 lata. Za kolejnym podgórskim korytarzem wylania się budowa... Laboratoria, sale pokazowe i hotele. Cala wioska, a raczej miasto budowlane. Wszystko jednak nie posuwało by się do przodu gdyby nie praca chińskich rak. 40000 harujących w pocie czoła robotników. I jakie efekty! Dech zapierające maszyny do kruszenia kamieni (oczywiście największe na Świecie), gigasilosy, betoniary... Dźwigi, ciężarówki, piach. Konstrukcja rośnie w oczach. Wszystko pięknie, ładnie, ale jak ja to oddam na zdjęciach?! Leje deszcz i jest zimno. Do tego wszystko spowiła gęsta mgła. Szlag by to trafił! Wkurzony jadę dalej. Na moją prośbę zatrzymujemy się na zdjęcie, przy kolejnej megakonstrukcji. Mam nadzieje, że na zdjęciach zobaczymy ten ogrom, a nie tylko gęstą mgłę i spadające krople deszczu. Zatrzymujemy się. W deszczu strugach idziemy do hali, gdzie fotografuję przeogromną makietę projektu. Wokół tłumy turystów z Japonii (poznaje po aparatach ;).Pstryk, pstryk, błyskają flesze. Ja też zrobiłem swoje. Kolejny punkt programu to najwyżej położone miejsce budowy, z którego podobno rozprzestrzenia się niesamowity, industrialny widok na całą konstrukcję. Wierzę na słowo, bo mgła skutecznie zakrywa pole widzenia. Znów w autobusie i już powrót. Mijam wielkie góry piachu, przeogromniaste dźwigi i koparki. Szkoda, ze pada deszcz. Zdjęcia lepiej by oddały ogrom największego na Świecie placu budowy. A i tak nie żałuję, ze tu przyjechałem.