|
|
|
|
13.07.2002
One.Two.Three.Actioooon!
<Przy ławce w parku, przy zadbanej angielskiej willi, stoi bardzo
przystojny chiński aktor i rozmawia z Białym prawnikiem, aktorem.
Przystojny Chińczyk jest wielką gwiazdą. Rozmawiają o prawnych
aspektach przeszczepu serca dla narzeczonej Chińczyka.
W tle przechadza się spora grupka kolorowej młodzieży. Rzecz dzieje
się w klinice. Czarny z Tanzanii spaceruje w parze z farbowanym na
blond Malezyjczykiem. Nora z Węgier, w białym kitlu (to przecież
klinika, a stroje pożyczone) idzie z Jamesem ze Stanów. Włoszka z
Amerykanką. Dwóch, też Amerykanów razem. Jeszcze jedna Włoszka,
Stefania idzie i rozmawia... ze mną. Tak.
Kolejna scena. Miejsce to samo. Teraz na ławce siedzi piękna Chinka,
też bardzo słynna aktorka (występowała m.in. w reklamie zegarków
Longines) i rozmawia podniesionym głosem ze znanym już Chińczykiem. My
znów chodzimy w tle.
Jeszcze jedna scena. Na ławce została sama Chinka. Z tyłu podchodzi do
niej Chińczyk. Coś jej krzyczy przez ramię. Ta łapie go za ręke i
mocno gryzie. Chińczyk się wydziera. W tle znowu nasza grupka. Tym
razem siedzimy na trawie i też gadamy.
Pot leje mi się strumieniami po twarzy.Gorąco nie do wytrzymania, ale
upał nie zdaje się przeszkadzać całej, chyba pięćdziesięcioosobowej
ekipie. Najważniejszy z nich, oprócz aktorów to znany reżyser Winson
Yang.
Poznaję bardzo ciekawych ludzi. Kolorowa grupka młodzieży to
przeważnie studenci, podróżnicy, albo nauczyciele angielskiego.
Film "Historia prawdziwego romansu" wejdzie na ekrany w przyszłym
roku. Byłem statystą i były to najłatwiej zarobione pieniądze w moim
życiu...