Tntienan-ja1

Tntienan01

Tntienan02

Tntienan03

Tntienan04

Tntienan05

Tntienan06

Tntienan07

Tntienan08

Tntienan09

Tntienan10

Tntienan11

Tntienan13

Tntienan14

Tntienan16

Tntienan18

20. Pekin
02.10.2002

Witam z Pekinu,

Zawsze ze znajomymi umawiam się pod portretem przewodniczącego na Tienanmen. Dziś
na pewno byśmy się nie znaleźli. Dziś, w dniu tak szczególnym – 1. październik. To tu 53 lata
temu Mao Zedong ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej.
To tu teraz jestem. To tu cisną się masy. Megatłum. Tłum skośnookiego ludu z
patriotyczno-podniosłym wyrazem twarzy.
Tłum, a ja cisnę się z nimi. Tienanmen. Jest dostojnie, radośnie i czerwono. I cholernie
ciasno. 250 tysięcy, jak podaje Agencja Xinhua.
By dostać się na plac trzeba wejść przejściem podziemnym. Idę z falą. Pocę się. Co chwila
ktoś mnie trąca łokciem w nerkę, w brzuch. Ja też nie idę spokojnie. Próbuje fotografować –
wszystkie zdjęcia poruszone. Bo jak tu robić, jak nawet spokojnie iść się nie da.
Wyciskamy się z podziemi. Wiatr chłodzi; pobudza łopoczące czerwone flagi. To było
jasne, że będzie bezchmurne niebo. Ukłon w stronę speców od ustalania pogody. Na
pograniczach Pekinu ustawione są armaty, z których wystrzeliwuje się tlenek srebra. W
powietrze, by rozgonić chmury. I mamy słoneczko i ani jednego baranka na niebie. Słońce jak
żyleta. Przyjemny chłód.
Plac wyjątkowo odświętny. Trzysta tysięcy doniczek z kwiatami, szesnaście fontann,
starannie przygotowywanych już dwa tygodnie przed świętem. Ale nawet spokojnie nie da się
popatrzeć na pieczołowicie wykonane instalacje z roślin. Co chwilę ktoś szturchnie, poprosi o
wspólne zdjęcie. Pozowałem 9 razy.
Zjechali się Chińczycy z całego kraju. Odstawieni w najlepsze ubrania. Starcy wyjęli z
szafy wypłowiałe 'mundurki Mao', do klapy przypięli czerwoną flagę Chin. Nie, nie wyjęli z
szafy, oni na prowincji chodzą w tym na co dzień. Zatrzęsienie świętujących z południa kraju.
Poznaję te jeszcze bardziej skośne oczy i marynarki o kilka numerów za duże, z obowiązkową
metką na rękawie.
Raz tylko widziałem podobne zagęszczenie ludzi. Też tu.
Wszyscy rozentuzjazmowani, radośni, z okrzykiem „Pekin" na ustach. Niektóre źródła
podały, że na historycznym placu zebrało się około półmiliona Pekińczyków. 13 lipca 2001,
godzina 22.00. Powód? Pekin oficjalnie dowiedział się, że w 2008 roku właśnie tu odbędą się
letnie igrzyska.
A celebracji ze stoickim spokojem, ze wzrokiem wbitym w przyszłość i zamyśloną miną
przyglądał się „Największy Sternik Narodu", „Ukochany Ojciec" – Tow. Przewodniczący
Mao Zedong – ze słynnego obrazu wiszącego na bramie Niebiańskiego Spokoju. Słynnego i
niesławnego...
Teraz też jego oblicze pozostało niezmienione. Niezmiennie górujące na bramie
Niebiańskiego Spokoju. Niezmiennie górujące nad Chinami.